Sebastian Bieniek, Double Faced

Zdrowie, przede wszystkim

Ufamy ładnym ludziom. Ładnym ludziom chętnie zapłacimy w supermarkecie, ładnemu człowiekowi chętnie podamy rękę, na ładnych ludzi lubimy patrzeć. Dlatego spędzamy tyle czasu przed lustrem, żeby być ładnym człowiekiem, żeby wszyscy traktowali nas ładnie i z szacunkiem. Problem pojawia się na tym, że tyle tej szpachli nałożyliśmy na swoją pomarszczoną twarz, że tak naprawdę nie […]

Było już na pewno po zmroku, tak zwana martwa godzina w piątek wieczór. Wyciągnął nogi przed siebie, odchylił głowę. Gwiazdy na atramentowym niebie wirowały. Zamknął na chwilę oczy. Wyobrażał sobie jak całe miasto, wszystkie ulice, równoległe, prostopadłe, ślepe, wszystkie te odnogi, zwijają się w jeden kłębek. Bez zastanowienia rzuca włóczką do kosza i wstaje. Chłodne […]

w progu

Burza. Jedyna w swoim rodzaju. Światła w całej okolicy zgasły, wiatr przewracał śmietniki, zrywał kable, wyginał drzewa i wdzierał się do środka dając złowrogi koncert. Siedziałem na parapecie, bezpiecznie obserwując nieprzewidywalną naturę; tę samą, która potrafi zachwycić, olśnić i poprawić samopoczucie, a z drugiej strony wpędzić w depresję, przerazić albo zabić. Na stole leżała sterta […]

druga w nocy

Klik, klik, klik. Siedziała przed laptopem. Klik, klik, dwuklik. Gapiła się w ekran. Pauza, spacja, cofnięcie. Serial, nie. Fejsbuk, tak. Skrol, skrool, skroool. Przeglądarka się zawiesiła. Pamięć nie wytrzymała. Ona też. Miała przeciążenie systemu. Wyszła na balkon. Dziesiąte piętro. Widziała takie sceny na filmach. Że się krzyczy, wyraża złość i w ogóle. Pisnęła, jakoś tak […]

dzisiaj akurat padało

Ann płakała ukradkiem nad kubełkiem z kejefsi. Łzy rozmazały zbyt ostry makijaż, po szmince też nie było śladu. Wewnątrz lokalu, a była to druga w nocy, pełno ludzi; podniesione głosy, śmiechy, i łapczywe kęsy. Ann nie mogła oprzeć się wrażeniu, że jest w epicentrum plagi zombi. Cieknące po ubraniach sosy barbekju, tacki z niedojedzonymi frytkami, […]

Z niewygaszonego snu uciekają w popłochu nieistniejące kochanki. Tłum nagich Sabinek, a ja w środku niczym Romulus i Tytus, jednoczesny i niepodzielny władca wszystkich estrogenów w pozornym świecie Morfeusza. Wybudzanie mózgu to potworna katorga psycho-fizyczna. Kusząca, ciepła pościel z grubo powleczoną poszewką, poduszka haftowana wspomnieniami i wełniany koc – baldachim niepamięci. Nic, tylko z powrotem […]

Przyszedłem do niej z nocnej zmiany nieco znudzony. Pyta się głosem pełnym wzburzenia, czemu mam taką gipsową minę? Odpowiadam spokojnie — a jakże — że zmęczenie, że praca, że jest piękna, ale nudna jak olej z flakami. Mówi do mnie, już dobrze, wszystko zrozumiała i serdecznie dziękuje za ten komplement, tylko z tymi flakami i […]

Krople absurdu drenują czaszkę. Stoję pod rynną, kapiącą niemrawo, bezmyślnie. Czekam. Niechże się coś wydarzy. Może ulewa bardziej znacząca, może wypadek samochodowy, może staruszka poślizgnie się na bruku z torbą pełną zakupów? Potem tłum gapiów wielce przejętych. Karetka na sygnale, dramatyczne sceny! Ostatnie życzenie przed śmiercią, spadek, kwiaty, kilka pozornych łez pomieszanych z deszczem i […]

Pociągam łyk, jeden, drugi. Wciąż nie widać dna. Tylko jakieś fusy ciągle krążą, wirują nie dają spokoju. Palę. Papieros za papierosem. Dym ulatuje, ogień się tli, tylko z tych płuc jakby nic nie ubywa. Płytki oddech, żółć zostaje. Patrzę na siebie, na sine dłonie. Nic mi to nie mówi. Szukam rozpaczliwie bandaży. Żeby zakryć, żeby […]

Codziennie. Te same rytuały. Wschód, zachód, południe. Lewa, prawa, prawo-lewa. Prysznic, dnia i nocy zmywanie. Do szamba. Trafiają upadłe marzenia, nadzieje, pocałunki i rozkosz. Przychodzi cisza. Błoga, nienaruszona, niemrawa, nieporuszona. Szoruję, drapię, namydlam. Chcę zmyć rany, zatuszować szamponem i pianą. Zmieniam spodnie, bieliznę, uśmiecham się trupio do ludzi. Wszyscy mnie znają, ja nie kojarzę nikogo. […]